W koc rszyli w drog. Po drodze mijali pikne łki, na ktry rosły kolorowe kwiaty. Kade dziecko miało na sobie wygodne bty, poewa wiedzieli, e czeka i dłga wdrwka. T ped akademi zawayli ogromny, kolorowy znak, na ktrym widało asło: „Witaj w akademii Pana Kleksa!”
Weszli do rodka i zobaczyli, e w akademii panje atmosfera. Na ana wiały rne obrazy, a w powiet noł zapa wieo pieczonego leba. Pan Kleks pywitał dzie z mieem. Mwił, e kady, kto wejdzie do jego akademii, m by pygotowany na .
Pierwszym zadaem było stwoee magicznego elikr. Dzie z rado zbierały składki: zioła, owoce i kolorowe płyny, ktre miały rne zapay. miały, gdy kto pypadkiem rozlał elikr na stł. Pan Kleks powiedział, e takie sytacje to cz naki i tym pejmowa.
Potem nastał czas na nak jzyka magicznego. Dzie czyły , jak mwi „Cze” w rny jzyka, a take w jzyk zwiet. Były zawycone, gdy dało im naladowa dźwiki ptakw i inny stwoe. Pan Kleks zawaył, e dzie maj talent do naladowaa i obiecał im nagrod.
Po lekcja pyszedł czas na zabaw. Dzie biegały po ogrodzie akademii, gdzie odkryły wiele kryty skarbw. Kady z miał za zadae znaleź co wyjtkowego. Kiedy j wszyscy zebrali swoje znaleziska, Pan Kleksowi dało zorgazowa wspaał wystaw.
Na koec da dzie adły w krg, aby podzieli swoimi wraeami. Kade z mwiło o tym, co najbardziej im podobało. Kto stwierdził, e najlepsza była naka jzyka zwiet, a inna osoba mwiła o pyszny astka, ktre pygotował Pan Kleks. Wszyscy zgodzili , e ta wyeczka była wyjtkowa i na pewno j zapamitaj.
Gdy nadszedł czas powrot, dzie były szczliwe, ale take tro zmczone. miete wrły do szkoły, gdzie czekały na pygody. W i serca pozostała magia akademii Pana Kleksa, a w głowa wspomea pełne rado i mie.


